Zaznacz stronę

Czytelnia

Czołem podróżniku! Witaj w czytelni Kontynentów. Poniżej znajdziesz artykuły z każdego zakątka świata, które do tej pory opublikowaliśmy na naszych łamach. Aby ułatwić Ci dotarcie do właściwego tekstu, podzieliliśmy je na działy odpowiadające poszczególnym kontynentom. Na samym dole znajdziesz felietony. Prosimy też o wyrozumiałeś, bo to jest nowy dział, nad którym jeszcze pracujemy. Nie wszystko może działać tak, jak sobie zaplanowaliśmy. Wierzymy, że nie przeszkodzi Ci to w podróży z nami. Udanej podróży!

Władca jest malutkim staruszkiem, ma krótkie włosy, nieogoloną brodę, nosi okulary, powinien mieć aparat słuchowy, ale takie urządzenia nie dotarły nawet do arystokratów z gór.

Max Cegielski, Cienie Wielkie Gry

Górna Wolta, jak cała zresztą Afryka, przypominała złożonego ciężką chorobą pacjenta, którego od śmierci mogła ocalić jedynie odważna, lecz ryzykowna operacja. Zachwyt wolnością błyskawicznie przeminął, nie pozostawiając po sobie śladu, a ojcowie niepodległości, niedawni bohaterowie i marzyciele, odurzeni władzą równie szybko przepoczwarzyli się w satrapów.

Wojciech Jagielski, Thomas Sankara. Ballada o dobrym szeryfie

Kiedy pierwszy raz tańczyła z Maxem, ze swoim słodkich Maxitem, który szeptał, że zabierze ją do Holandii, była tak szczęśliwa, że nie zapytała, ile ma lat, jak się nazywa, ani nawet czy ma już żonę. Carmin musiała przeczuwać, że coś się święci, bo tego poranka, kiedy Eneida uciekła z Trynidadu, wyszła ze swojego pokoju o świcie i znalazła puste łóżko córki.

Adam Kwaśny,  Eneida

Dlatego lepiej przejść już bramki i znaleźć się w terminalu D. W eksluzywnej wspólnocie tych, co na pewno gdzieś lecą, a nie snują się, przeczekują, szukają okazji albo po prostu schronienia przed ciemnością i chłodem miasta, które nie zna litości. W świecie wolnocłowym i kosmopolitycznym, gdzie Tomsk, Omsk, Barnauł mieszają się swobodnie z Tuluzą, Mediolanem, Tallinem i – niech będzie – Warszawą.

Andrzej Stasiuk, Lubię Szeremietiewo

Kiedy wojownik wyjmuje z rzeki kamienne ostrze siekiery ‚opanare’, wkłada w to samo miejsce inny kamień. Za pięćset lat woda wygładzi go tak, że i on będzie ostrzem. Kiedy wojownik odchodzi do miejsca dla duchów, kobiety z jego wsi odcinają sobie ‚opanare’ kawałek palca. A wojownik odcina bambusowym ostrzem kawałek ucha. Zasadą jest, że kawałek mnie płonie z ciałem tego, kogo kocham.

Grzegorz Kapla, Duchy we śnie, duchy na jawie

Szedłem swoją drogą, za cieniem. Wąska uliczka prowadziła lekko w górę, pośród kamiennych domów, a ja uważnie stąpałem po kocich łbach. Słońce wypadało czasem zza zakrętu i wtedy przechodziłem na drugą stronę. Omijałem jasną plamę chodnika, bo było zbyt gorąco, by bez potrzeby wychodzić z cienia.

Dariusz Fedor, wstęp do wydania 3/2018