Opublikowano

Recenzja EcoFlow River 2 Pro. Czy warto?

Lubię gadżety i wierzę, że mogą mi znacząco ułatwić życie. Może i naiwne myślenie, ale jakoś to moje gadżeciarstwo muszę sobie uzasadniać. Czy taki duży bank energii jak EcoFlow River 2 Pro jest mi potrzebny na co dzień? Nie. Czy jak już go będę miał, to będę z niego korzystał? Z pewnością. Czy pomoże mi, kiedy odłączą mi prąd? Przezorny zawsze ubezpieczony. Jeśli trzeba będzie uciekać w razie w….? Oby nie było takiej potrzeby. Ale tak – naładuję telefon, aparat, ewentualnie upichcę jakieś proste i szybkie danie na przenośnej kuchence indukcyjnej, moje radyjko ładowane USB będzie mogło nadawać w nieskończoność. Czy tyle prądu przyda się na wakacjach? W drodze z pewnością, na kempingu pewnie też. I w ten sposób trafiłem na EcoFlow River 2 Pro. Przyjrzyjmy się szczegółom. 

Rozmiar i pojemność baterii

Wszystko zależy, co przyjmiemy jako punkt odniesienia. Jeśli porównamy go do powerbanków, które większość z nas nosi w plecakach, to tak, EcoFlow jest potężny, waży prawie 8 kg i do plecaka czy na rower się nie zmieści. Z drugiej strony, jeśli spojrzeć na możliwości urządzenia – trzy klasyczne gniazdka, cztery porty USB, w tym jedno USB-C, funkcja ładowania panelami słonecznymi, z gniazda zapalniczki samochodowej (przez właśnie USB-C) oraz z sieci, a na wyjściu: możliwość ugotowania wody, obiadu, zasilenia lodówki przez kilka godzin, naładowania drona, nawigacji satelitarnej, telefonu, aparatu – wszystkiego, co ma baterie, albo potrzebuje do życia prądu. Jeśli te fakty weźmiemy pod uwagę, to nie, nie jest duży. Opiszę to marketingowo: pomimo stosunkowo małych rozmiarów, jego pojemność wynosząca 768 Wh i wydajność 800 W (lub aż 1600 W w trybie Boost!) okazały się wystarczające do zasilenia wszystkich moich urządzeń podczas wydłużonych wypraw samochodowo-kempingowych. Od zasilania aparatu, lamp, kuchenki, czajnika, po ładowanie telefonu i laptopa.

Ładowanie ze słońca

Najfajniejsze, bo – w teorii – prąd za darmo. W teorii, bo panel do tanich nie należy (od 1 tys. złotych do ponad 3 tys. zł w zależności od mocy). Bank energii też. Ten testowany to wydatek rzędu 3 tys. zł. Ale jak już ten cały sprzęt mamy, jak już zaświeci letnie słońce, to prąd jest całkowicie za free. Co lepsze. Możesz być całkowicie odcięty od sieci, na odludziu, w pięknym miejscu i nie martwić się, że nie naładujesz aparatu, drona, telefonu. Że nie ugotujesz wody, a lodówka przestanie działać. 

Czas ładowania od zera w polskim słońcu z panelem 200 W? Urządzenie wskazuje około 6 godzin. Z panelem o połowę mniejszym czas będzie dwa razy dłuższy. Minus? Trzeba pamiętać, że panel ładuje się najlepiej, kiedy jest ustawiony prostopadle do słońca. A ponieważ słońce nie jest nieruchome (a może jednak?) to nasz panel trzeba od czas do czasu przestawić i ustawić. 

Szybkie ładowanie

Albo szybka kradzież – no, może to zbyt drastyczne określenie: zamienię je na archaiczne „pajęczarstwo”. Taka sytuacja: nie ma słońca, jesteśmy w drodze, River 2 Pro rozładowany do zera. Za chwilę ruszamy w całkowitą głuszę, z dala od cywilizacji. Co robimy? Podjeżdżamy do restauracji, idziemy na obiad. Podłączamy EcoFlow do gniazdka w zasięgu wzroku. Próbujemy czymś zagłuszyć dość głośne chłodzenie. EcoFlow ładuje się z pełną mocą. Zanim zjemy deser, będzie naładowany do pełna – 70 minut. Ruszamy dalej. Noc nie będzie już ciemna, a naszym urządzeniom elektronicznym prądu nie zabraknie. 

Trwałość i bezpieczeństwo

Bank baterii nie jest wodoodporny. I na to trzeba uważać. Dobrze o niego dbać, nie wystawiać na deszcz ani nadmierny kurz. Najlepiej trzymać pod dachem, a jeśli zeń nie korzystamy – w zamknięciu. W przeciwnym razie długo się tym bankiem energii nie nacieszymy.

Najważniejsza część, bateria, jest zaprojektowana na dobre dziesięć lat ciągłego użytkowania bez znaczącego spadku pojemności. Starczy z nawiązką. Choć firma nie jest europejska, to wystarała się o certyfikat TUV – to gwarancja najwyższej jakości i wysokiego poziomu bezpieczeństwa dla wszystkich, nawet najbardziej delikatnych urządzeń elektronicznych.

Możliwości

Mogę zaparzyć filiżankę kawy w moim przenośnym ekspresie do kawy albo grillować na elektrycznym grillu pod gwiazdami – urządzenie, choć małe, to moc wyjściowa w funkcji X-Boost, do 1600 W, pozwala na wiele. Już nigdy więcej szukania chrustu i błąkania się po ciemny lesie, hurra!

Mobilność

To nie jest lekki sprzęt, to nie jest sprzęt na rower ani do kajaka. To sprzęt do samochodu, kampera, przyczepy kempingowej. Waży 7,8 kg i przypomina dużą kostkę z wygodnym, wielkim uchwytem z jednej strony. W wyjazdach zmotoryzowanych sprawdzi się znakomicie.

Kontrola

Bankiem energii steruje przez aplikację – po bezproblemowym i bezprzewodowym podłączeniu do smartfona. W aplikacji widzimy, ile prądu akurat zużywamy, jakie gniazdka są w użyciu, z czego urządzenie się ładuje i w jakim tempie (czy z gniazdka, czy ze słońca) oraz ile pozostało czasu do naładowania do pełna. 

Na codzień

Kemping, outdoor, wyprawy. Wtedy EcoFlow biorę ze sobą. Ale co, kiedy jestem w domu? Czasami zerwie się linia energetyczna. Nic nie szkodzi, dokończę sobie ten film, telewizor mogę podłączyć do EcoFlow. Nie ma prądu przez dłuższy czas? Podłączę i lodówkę. Zgłodniałem, a gaz akurat też wyłączyli? Na eintopf prądu starczy.

Podsumowanie

Bank energii sprawdza się. Uspokoił moją prepperską duszę, pozwolił na rozstawienie studia fotograficznego w plenerze, zjedzenie ciepłego, świeżo ugotowanego dania (czułem się prawie jak Makłowicz) ze świeżych warzyw w pięknych okolicznościach przyrody. Sprzęt, wraz z panelami słonecznymi jest absolutnie wart swojej ceny. 

„Kontynentowa” ocena przydatności w podróży:

4 na 5.

1 punkt mniej za brak jakichkolwiek zabezpieczeń przed wodą i kurzem, a także za wielkość i ciężar. Urządzenie tylko na wyprawy samochodowe i awaryjnie do domu.

Link do strony producenta:
https://ecoflow.com.pl/kategorie/stacje-zasilania/river-2-pro