Tekst: Tomasz Fedor

Z sakwojaża – RealMe Pro2

Nie noszę zegarka – nie lubię. Smartwatcha też bym nie założył, gdyby był tylko czasomierzem. Zaciekawiło mnie jednak, co RealMe Watch 2 Pro kryje za słowem smart. „Sprawdzę to” – postanowiłem.

Wygląd

Wyciągnąłem go z ładnego, żółtego, tekturowego (ekologia!) pudełka. I zaraz sprawdziłem cenę – 300 zł. Tak, tak, nie pomyliłem zer. Hmm, niektóry firmy tyle liczą sobie za samo opakowanie. Obok zegarka w pudełku spoczywały ładowarka i instrukcja obsługi, którą odłożyłem na bok, no bo co – mam ją czytać? Smartwatch powinien być intuicyjny!

Silikonowy pasek… Przypomniały mi się szkolne czasy, kiedy chodziło się na basen; kluczyk do szafki był zawieszany właśnie na takim silikonowym pasku. Nie lubiłem tego, nie lubię cały czas. Ale kolor oryginalny, czarny. Nie drażni wzroku i nie każe myśleć o smartwatchu od razu jak o gadżecie. Tyle że w upał to wada – szybko się nagrzewa i zaczyna drażnić skórę. Czy można dokładnie wyregulować, aby zegarek nie leżał na ręce ani za luźno, ani nie ściskał jej za mocno? Mnie się nie udało.

Kształtem koperty RealMe Watch bardzo przypomina Apple Watcha – prostokątny klocek, delikatnie wystające kółko pod spodem ze wszystkimi niezbędnymi czujnikami. Z prawej strony przycisk włączania i wyłączania. Sprawdzone, wygodne rozwiązanie. Daję.

Ekran prezentuje się dobrze, można odczytać, co pokazuje, nawet w ostrym świetle i w okularach przeciwsłonecznych (testowałem w Dubaju i w Hiszpanii, w środku lata). Ramki wokół ekranu, niesymetryczne, są dość spore, a do tego dolna jest wyraźnie szersza niż pozostałe. I to jest to miejsce, gdzie po raz pierwszy poczułem, że to zegarek za 300 zł.

W SUMIE WYGLĄD:

++++ (4)

– – – – – – (6).

Użytkowanie

iPhone – wiadomo, nie wspiera firmowo innych zegarków niż apple’owskie, a ja chciałem połączyć tego smartwatcha z moim iPhone’em. Co robić! Musiałem ściągnąć aplikację RealMe. A ta przypomniała mi pierwszą apkę Xiaomi do zarządzania domowymi sprzętami – sporo dziwnych, poukrywanych, niedziałających funkcji, a najważniejsze gdzieś schowane. Kilka przypadkowych kliknięć i – o dziwo! – zegarek udało się połączyć z telefonem. „Spersonalizuję tapetę” – pomyślałem, a tu: zonk! Firmowa się nie poddaje! Próbuję przez aplikację – nie da rady. Dopiero przez przypadek odkryłem, że dłuższe przytrzymanie ekranu pozwala na wybór tapet z kilku, które wgrywamy sobie przez aplikację w telefonie. Potem jeszcze kilka razy przypadkowo zmieniałem sobie tapetę. Nie wiem po co, ale chyba wiem, dlaczego.

Synchronizacja danych przebiegła bez problemów. Wreszcie nadszedł ten moment, kiedy mogę sprawdzić wszystkie funkcje dostępne w samym zegarku, ale… nie mogę! Wpierw aktualizacja oprogramowania. Ok, czekam – telefon i zegarek wyłączony z użytkowania na kolejne 20 minut.

Dobra, już po wszystkim. Odpalam zegarek. Pokazuje godzinę, super. O! Wyświetla też wiadomości. I wszystkie inne powiadomienia z telefonu. Od razu musiałem połowę wyłączyć (szczęśliwe tę funkcję łatwo znaleźć – RealMe Link pozwala wybrać, z których aplikacji mają przychodzić powiadomienia na telefon). Szkoda, że nie wyświetla gifów i zdjęć z WhatsAppa – no, ale za 300 zł nie można mieć wszystkiego.

Obsługa prosta – w dół, w górę, w lewo. Można to szybko opanować, jednak nie jest to najbardziej czuły ekran, do jakiego przyzwyczaiły nas telefony, ale wystarcza, aby przeczytać wiadomości, czy pominąć lub cofnąć piosenkę. Wszystkie powiadomienia, niestety, zbierają się w jednym miejscu – przy większej ich ilości trzeba je wszystkie przewinąć, aby dotrzeć do zbawiennego napisu „Clear all”. Nie, nie odpiszemy z poziomu zegarka na wiadomości. Nie znalazłem takiej funkcji. Natomiast odbierzemy telefon (tylko, kiedy nasz smartfon jest w zasięgu bluetooth).

W SUMIE UŻYTKOWANIE:

++++++ (6)

– – – – – – – (7)

Funkcje sportowe

Zegarek ma GPS i bardzo dużo różnych treningów do wyboru. Nie podpowiada, ale możemy wybrać, czy ma nam zliczać czas naszego treningu biegowego, chodzenia, czy też gry w krykieta lub piłkę nożną. Wszystko fajnie, tylko… gdzie potem są te treningi? Nie jestem wytrawnym biegaczem, ale akurat chodziłem po górach. Chciałem zobaczyć dokładnie, jaką trasę przeszedłem, jakie przewyższenia. Przed wyruszeniem odpaliłem trening, po skończeniu wędrówki go zakończyłem. I… nic. Jedyny ślad po moim treningu został w szybciej zużytej baterii. Nie udało mi się zobaczyć podsumowania treningu ani na telefonie, ani w aplikacji RealMe Link, ani w żadnej innej na telefonie. Moje przejście zginęło gdzieś we wnętrzu zegarku wraz z 20% baterii. Chciałem potestować te funkcje sportowe, ale… trzykrotne próby spełzły na niczym. Nie wiem, co się z tymi treningami dzieje.

W SUMIE FUNKCJE SPORTOWE

+++ (3)

– – (2)

 

Bateria

Testowałem smartwatch przez ponad miesiąc – odbyłem kilka treningów (w teorii z włączonym GPS-em), codziennie sprawdzałem wiadomości, odbierałem telefon. Po dwóch tygodniach bateria wyświetlała mi około 40%. Przy średnio intensywnym użytkowaniu, jak na smartwatch, uważam, że to bardzo dobry wynik.

W SUMIE BATERIA

+ (1)

 

Czas

Tak, ten zegarek pokazuje też godzinę, ale uwaga! Jeśli podróżujecie z nim po różnych strefach czasowych, pamiętajcie, aby po zmianie strefy zawsze włączyć aplikację i zsynchronizować zegarek. Inaczej będzie wam wyświetlał poprzedni czas.

W SUMIE CZAS

+ (1)

– (1)

 

Funkcje zdrowotne

Urządzenie mierzy tętno i poziom natlenienia krwi. O ile ten drugi parametr rzadko kiedy odbiegał od wskazań pulsoksymetrów dostępnych w aptekach, o tyle tętno…. Nie to, że mam jakieś problemy z sercem – zegarek początkowo zawsze wskazywał jednak z nadwyżką, aby po kilku sekundach się unormować i pokazywać w miarę właściwe. W stosunku do ciśnieniomierza różnica wynosiła zazwyczaj około 8%.

W SUMIE FUNKCJE ZDROWOTNE

+ + (2)

–  (1)

 

SUMMA SUMMARUM…

17 +

17

Zatem… Jeśli zależy Wam na zegarku, który z daleko wyglądem przypomina Apple Watcha, ma podstawowe smart funkcje i nie jesteście bardzo zaciętymi sportowcami, to ten zegarek jest dla Was. Jeśli jednak możecie na smartwatcha przeznaczyć więcej niż 300 zł, rozejrzałbym się za czymś lepszym.

Przydatność w podróży