Zaznacz stronę

Tekst: Patrick Smith

Czy jest możliwe, aby jakiś szalony albo mający złe zamiary pasażer otworzył drzwi podczas lotu?

Wydaje się że nie ma tygodnia, żeby nie usłyszeć albo nie przeczytać opowieści o pasażerze, który postradał zmysły i próbował szarpnięciem otworzyć drzwi wyjścia awaryjnego, ale szczęśliwie zdołali powstrzymać go współtowarzysze podróży, którzy rzucili się na niego, myśląc, że za moment wylecą do troposfery. Wiadomości nigdy nie zapominają zrelacjonować takiego zdarzenia, ale za to rzadko wspominają o tym, co w tej sprawie najistotniejsze: nie można – powtarzam, nie można – otworzyć drzwi samolotu ani wyjścia awaryjnego podczas lotu.

 Nie można ich otworzyć z tego prostego powodu, że nie pozwoli na to ciśnienie w kabinie. Wyobraźcie sobie drzwi samolotu jako korek spustowy trzymający się na swoim miejscu dzięki ciśnieniu wewnętrznemu. Prawie wszystkie wyjścia samolotu otwierają się do wewnątrz. Niektóre są podnoszone do góry; są i takie, które odchylają się na zewnątrz, ale najpierwi tak trzeba je otworzyć do wewnątrz, a nawet najbardziej umięśniony człowiek nie pokona sił utrzymujących je w pozycji zamkniętej. Przy typowej prędkości przelotowej na kadłub naciska od wewnątrz ciśnienie o wartości 8 psi (8 funtów na cal kwadratowy). To ponad 5600 kilogramów na każdy metr kwadratowy drzwi. Nawet na niskich wysokościach, gdzie poziom ciśnienia w kabinie jest dużo mniejszy, skromne 2 psi (1400 kG/ m²) to i tak więcej niż ktokolwiek jest w stanie wyprzeć – choćby po sześciu kawach i w stanie irytacji spowodowanej siedzeniem za wrzeszczącym niemowlakiem. Ponadto drzwi zabezpieczone są dodatkowo szeregiem elektrycznych i/lub mechanicznych zatrzasków.

 Tak więc, chociaż nie radziłbym tego robić, chyba że ktoś lubi być okładany pięściami i duszony przez spanikowanych pasażerów, można by usadowić się przy drzwiach i przez cały dzień szarpać klamkę, ile dusza zapragnie. I tak się nie otworzą (może to natomiast doprowadzić do zapalenia się czerwonej lampki w kokpicie i stać się powodem rozlania przeze mnie coca coli). Do podważenia drzwi potrzebny byłby podnośnik hydrauliczny, a na wnoszenie czegoś takiego na pokład nie zezwala TSA (Transport Security Administration – Agencja ds. Bezpieczeństwa Transportu).

 W dziewiętnastoosobowym turbośmigłowcu, którym kiedyś latałem, główne drzwi kabiny miały pneumatyczne uszczelnienie na wewnętrznym progu. Podczas lotu uszczelka napełniała się powietrzem, pomagając zamknąć ciśnienie w kabinie i jednocześnie blokując łomot silników. Co jakiś czas dochodziło do pęknięcia lub przebicia uszczelki i wtedy zaczynało uchodzić powietrze, czasem bardzo szybko. Z wynikającą z tego utratą presuryzacji łatwo dawaliśmy sobie radę i w sumie było to nieszkodliwe, ale nagły hałas – gromki odgłos zasysania o sile stu decybeli wespół z warkotem oddalonych od kabiny o zaledwie kilka metrów dwóch silników o mocy 1100 koni mechanicznych – mógł piekielnie wystraszyć każdego w samolocie, ze mną włącznie.

 Na ziemi sytuacja się zmienia – jak należałoby się spodziewać z uwagi na potencjalną ewakuację. Podczas kołowania drzwi da sięotworzyć. Jest również możliwość aktywowania zjeżdżalni ewakuacyjnej.

Pilot Ci tego nie powie. Wszystko co warto wiedzieć o lataniu samolotem

Przeczytałeś/aś książki pt. „Pilot Ci tego nie powie. Wszystko co warto wiedzieć o lataniu samolotem”
Autor: Patrick Smith
Data premiery: 24 kwietnia 2019
Cena: 49,90 zł
Liczba stron: 432
Wydawnictwo Muza