Zaznacz stronę

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Kobiela

Tu wszystko jest z dawnych wieków. Ubita, czerwona ziemia areny. Naoliwione, pokryte bliznami ciała wojowników-atletów. Ich skupienie i powaga. Honor i prestiż trenerów. Reguła zamiast regulaminu. I czas

W pakistańskim Pendżabie, przy granicy z Indiami, są jeszcze ostatnie akhary (miejsca treningu), w których uprawia się starożytne indyjskie zapasy. Nim ziemia stanie się areną, trzeba ją przygotować. A więc polewa się ją przez kilka dni olejem i posypuje ochrą, by była pulchna i miała odpowiedni – czerwonawy – kolor. Nie może być zbyt miękka ani zbyt twarda. Gdy już jest odpowiednio nasycona, trzeba ją spulchnić. A więc najpierw się ją przekopuje. Zawodnicy wgryzają się w nią wielką kopaczką. A więc się ją równa. Półnagi atleta zaprzęga się w pętlę ze sznura, do której przywiązana jest ciężka belka, drugi staje na tym drewnie, by jeszcze je dociążyć równają. I ziemia staje się areną. Zawodnicy znajdą w niej pewne oparcie dla stóp, a przy upadku nie obiją sobie kości. Już mogą swobodnie walczyć. Nim staną do walki, arenę pieczołowicie oczyści się z liści, gałązek i kamyków. Kuśti zdejmą buty. Będą po rozgrzewce, lśniący od oliwy, którą zostaną natarci. 

Zaraz zaczną. Jeszcze tylko ostatni akt błogosławieństwa: zmatowią swe naoliwione ciała, obsypując je prochem zgarniętym z areny. Walka – dangala – potrwa 30 minut, nie więcej. Bez rund. Dokładny czas ustali się wcześniej. Wygra ten, który obali przeciwnika i tak ułoży, by jednocześnie ramionami i biodrami dotykał ziemi. Lub przez nokaut. Albo gdy przeciwnik się podda. Całość czujnym okiem będzie nadzorował sędzia – trzeci mężczyzna na arenie. Zapasy kuśti są niezwykle widowiskowe. Sam rytuał przygotowawczy, rodem ze starożytnych Indii, sprawia, że widz spodziewa się czegoś niezwykłego – i otrzymuje to. Czas cofa się do ery maharadżów indyjskich i sułtanów, gdy zapaśnicy byli gwiazdami. Gdy władcy indyjskich stanów utrzymywali swoich wojowników, a ci przysparzali im prestiżu i sławy w całych wielkich Indiach. 

Ale po podziale Indii i utworzeniu nowego państwa Pakistan, w 1947 roku, dawni władcy stracili na znaczeniu, a władza nowa nie chciała dbać o zawodników. Magia kuśtich jednak trwała – starzy trenerzy do dziś z rozrzewnieniem wspominają lata 1954–1970, gdy Pakistan zdobył 18 medali w zapasach na Igrzyskach Wspólnoty Narodów. Dziś czasy świetności przypominają tylko wiszące w akharach portrety dawnych mistrzów z czasów, gdy Indie i Pakistan były jeszcze jednym państwem.

Numer 2/2018

Przeczytałeś/aś fragment tekstu. Całość znajdziesz w numerze 2/2018

Kup