Zaznacz stronę

Tekst: Paweł Drozd;

Trudno o udaną imprezę, gdy liczba gości jest poniżej oczekiwań gospodarzy. Pogrzeby nie są wyjątkiem. Idąc za tą myślą, brytyjska firma „Wynajmij żałobnika” za odpowiednią opłatą gwarantuje obecność swoich pracowników podczas ostatniego pożegnania. Strój oraz zachowanie żałobników – wedle zamówienia klienta. Inną drogę ku zwiększeniu frekwencji w trakcie pogrzebów obierają niektórzy obywatele Państwa Środka. Władze w Pekinie irytują się, że w wiejskich rejonach Chin przebojem stypy może okazać się występ striptizerki. Grunt, by kolor bielizny był adekwatny do powagi chwili.

****

Zupełnie inna treść wypłynęła na Jezioro Ohakuri w Nowej Zelandii. Aktywiści z The Action Station zwodowali tam 50 materacy do pływania. Kształtem i kolorem przypominały gigantyczne, uśmiechnięte „poo emoji”. Akcja z materacami w kształcie tego, co wymaga dłuższego spłukiwania w toalecie, miała pobudzić rząd Nowej Zelandii do działania w kwestii rzek. Obecnie w większości z nich po kąpieli oprócz poczucia orzeźwienia można wynieść również interesujące dla medycyny bakterie.

****

Indie po raz drugi w tym roku zadeklarowały chęć zorganizowania z Nepalczykami wspólnej wyprawy. Celem ma być Mount Everest, który po trzęsieniu ziemi w 2015 r. zmalał ponoć o blisko metr. Ile teraz mierzy dokładnie, nie wiadomo. Induscy specjaliści umierają z ciekawości i namawiają kolegów z Nepalu do współfinansowania ekspedycji mierniczej. Ci milczą. Może dlatego, że koszt oceniany jest na ok. 800 tysięcy dolarów, a po wyprawie trzeba by było zmienić treść milionów podręczników do geografii.

****

Larsen C daje o sobie znać. Ten potężny lodowiec szelfowy na Antarktydzie, który wielkością odpowiada Słowacji, a nazwą przypomina bohatera skandynawskiego kryminału – pęka. Ostatnio proces przyspieszył i wygląda na to, że jeszcze w tym roku na ocean dumnie wypłynie kostka lodu, która przykryłaby pół województwa opolskiego, a miłośnikom whisky z lodem zapewniła wesołość w trudnej do opisania skali.

****

Doświadczenie uczy, że krótko po wypiciu piwa w dolnej części ciała pojawia się presja, by nadmiar płynów oddać czeluściom sedesu. W 2015 roku w trakcie festiwalu muzycznego w Roskilde na wyspie Zelandia (duńskiej, nie Nowej) ów nadmiar zebrał pewien duński browar, który do idei recyklingu tchnął nowego ducha. 50 tysięcy litrów rockowego moczu posłużyło do produkcji 60 tysięcy litrów piwa o pobudzającej wyobraźnię nazwie „Pisner”. Jak podaje ONZ, Dania to kraj ludzi najbardziej szczęśliwych na świecie i rzeczywiście – mają szczęście, że płynna pamiątka po Roskilde wykorzystana została jedynie w charakterze nawozu pod uprawę jęczmienia.

Numer 2/2017

Przeczytałeś/aś tekst z numeru 2/2017.

Kup