Zaznacz stronę

Tekst: Tomasz Fedor

Czy warto kupić smartwatcha? Odpowiedź poniżej

Przez ponad trzy tygodnie testowałem zegarek Garmin ForeRunner 645. Nie jestem biegaczem, nie jestem też wyczynowcem. Pracuję osiem i więcej godzin dziennie, często wyjeżdżam. Smartwatche zawsze uważałem za coś zbędnego, coś, co jest nam do życia w pośpiechu absolutnie niepotrzebne. Po co wydawać prawie dwa tysiące złotych na zegarek, który prawdopodobnie po kilku latach będzie do wymiany? Nie mówię, że został źle wykonany, ale jak cudowna bateria w środku by nie była, to w ciągu trzech lat ciągłego używania na pewno straci swoją pojemność. Czy zegarmistrz na rogu  nam ją wtedy bez problemów, za 20 zł, wymieni na nową? Czy za cztery lata Bluetooth 4.0 będzie ciągle obowiązującym i działającym standardem? Za dwa tysiące złotych można mieć już bardzo porządny, klasyczny zegarek na minimum kilkanaście lat. Czy wszystkie funkcje smart przydają się przy normalnym, niebiegowym trybie życia? Postaram się odpowiedzieć poniższą recenzją.

Wygląd
Zegarek prezentuje się elegancko. To też mnie skusiło, aby do testów wybrać właśnie ten model. Tarcza (czy może bardziej wyświetlacz?) jest czytelna, okrągła jak w klasycznych, moich ulubionych zegarkach. ForeRunner 645 na pewno nie wygląda na smartwatcha, za co duży plus. Smartwatche i smartbandy od razu zwracają uwagę wyglądem. Ten jednak także zwracał, ale nie tylu ultranowoczesnym wyglądem, co bardziej paskiem, który według producenta jest wiśniowy, według wszystkich innych różowy. Pal sześć, to tylko trzy tygodnie testów. Nadrabia zgrabną tarczą i brakiem dużych przycisków. No i przede wszystkim ładnie się układa na dość małym nadgarstku.  Nie jest gruby, ani potężny, nie odstaje. Za to plus.

Pasek. Jest minusem. Przy zegarku za tę cenę można spodziewać się czegoś lepszego. Skórzanego? Metalowego? Z drugiej strony jest to zegarek sportowy, a silikonowi nie straszna kąpiel w morzu, na basenie, czy w litrach potu podczas biegu albo ćwiczeń na siłowni. Co kto lubi. Czasami nieprzyjemnie się zaczepiał.

Funkcje

Jest ich multum. Korzystałem z zegarka przez ponad trzy tygodnie, a i tak nie dogrzebałem się do wszystkich funkcji. Inna sprawa, że wiele z nich ukryto głębiej w systemie lub na styku telefonu i zegarka. A to wymaga zagłębienia się w systemie. Nie widziałem siebie skupionego przez kilka godzin na ekranie wielkości żółtka od jajka. Dlatego skoncentrujmy się na funkcjach podstawowych.

Mierzy czas. Dobrze mierzy czas. Automatycznie synchronizuje się co do sekundy. W Niemczech byli pod wrażeniem, w PKP mniej. Stoper? Jest. Budzik? Jest. Dni tygodnia? Są. Fazy Księżyca? W dodatkowej aplikacji. Nie zawsze działała. Dlaczego? Nie wiem.

Teraz funkcje smart. Pokazuje poziom stresu, choć miałem wrażenie, że bardziej „życzeniowy” niż mój obecny. Funkcja do pośmiania się przy teściowej.

Liczy kroki. Miałem zabawę, codziennie wykonując o kilkadziesiąt kroków więcej. Liczy pokonane piętra. Im więcej pisałem na klawiaturze i ruszałem myszką, tym czasami, nie zawsze, wyżej się wspinałem. Pokazuje obecny puls. Okazało się, że mam za wysoki i wylądowałem u lekarze. Dziękuję Garminie, może właśnie uratowałeś mnie przed poważnymi powikłaniami!

Zdziwiło mnie, że zegarek automatycznie rozpoznaje początek innego wysiłku. Takie funkcji się nie spodziewałem. Jadę na rowerze – zegarek wie, że jadę na rowerze. Biegnę – zegarek wie, że biegnę. Wspinam się, mam na późniejszym wykresie, że się wspinam. Tym byłem pozytywnie zaskoczony.

Możliwość sterowania muzyką z poziomu zegarka – bardzo wygodne. Przy bezprzewodowych słuchawkach możemy przeskakiwać z jednego utworu do drugiego, zatrzymywać muzykę. Przydaje się tak podczas ćwiczeń, jak i jazdy samochodem. Nie trzeba odrywać wzroku od kierownicy, aby zmienić utwór lub zobaczyć, kto śpiewa daną piosenkę.

SMS, połączenia i powiadomienia. To również przydatna funkcja – szczególnie podczas spotkań lub rozmów. Każdy SMS lub połączenie to delikatna wibracja na nadgarstku – znak, że coś się dzieje. Wyświetlacz jest bardzo czytelny, więc wystarczy szybki rzut oka i wiadomo, kto do nas dzwoni, czy pisze. Subtelnie możemy sprawdzić i już wiemy, co się dzieje. Minusem są momenty, w których przychodzi do nas naraz kilka wiadomości i powiadomień. To rozprasza. Funkcja bardzo przydatna kierowcom!

Płatności. Tak, można tym telefonem płacić! Trzeba podpiąć własną kartę… Działa bez zarzutów. Wgrywa się kartę, można korzystać tak samo jak z płatności telefonem. Duży plus za to.

Dodatkowe aplikacje. Trochę byłem nimi zawiedziony. Nie zawsze działały tak, jak powinny, nie zawsze się ładowały, wymagały ciągłego połączenia z telefonem. Jak już działały, to bez zarzutu, ale zanim zaczęły działać… Podczas testu ilość funkcji wbudowanych w zegarek spokojnie wystarczała – nie miałem potrzeby instalowania kolejnych aplikacji.

Aplikacja w telefonie

Aby móc w pełni korzystać ze wszystkich funkcji, niezbędna jest aplikacja w telefonie.

Trochę jest mało czytelna (dużo za dużo zaawansowanych funkcji, pogubiłem się) i nieprzejrzysta, ma dość stary layout, ale spełnia swoje zadanie. Łatwo się paruje z telefonem, zlicza kroki, dzienny puls i automatycznie synchronizuje się z Apple Health. Idealna dla hipochondryków.

 

Plusy:

  • Czytelna i zgrabna tarcza oraz koperta
  • Dokładność pomiarów
  • Mnogość funkcji (każdy znajdzie coś dla siebie)
  • Płatności w zegarku
  • Wyświetlanie smsów i połączeń przychodzących
  • Łatwość sparowania z telefonem

Minusy:

  • Cena
  • Silikonowy pasek
  • Siermiężna aplikacja do zarządzania
  • Pełnię funkcji zyskujemy tylko z telefonami obsługującymi Bluetooth 4.0

Więcej informacji technicznych znajdziesz bezpośrednio na stronie producenta, pod tym linkiem

 

 

Przydatność w podróży